W setną rocznicę urodzin Andrzeja Wajdy miałam okazję uczestniczyć w premierowym pokazie spektaklu „Wszystko na sprzedaż” Teatru Telewizji. Wyszłam z niego z jedną, bardzo mocną myślą: historia zatoczyła koło. I bardzo dobrze! Film „Wszystko na sprzedaż”, który Wajda nakręcił pod koniec lat 60., powstał po tragicznej śmierci Zbigniewa Cybulskiego. Był próbą oswojenia straty, ale też opowieścią o środowisku artystycznym, o pustce, która zostaje po artyście i o tym, jak rodzi się legenda. Nowy spektakl Teatru Telewizji odwraca tę perspektywę. Tym razem to opowieść o pustym miejscu po samym Mistrzu Wajdzie. To opowieść o tym, jak polska kultura próbuje sobie z tą pustką poradzić i czy potrafi sobie poradzić?
Zainteresuje Cię również:
- „Bezimienne dzieło” – Witkacy 100 lat później wciąż aktualny
- „Dziedzictwo” – metafizyka zapisana w pamięci (Prawie) idealna
- „Ezi” – poruszająca opowieść o legendach polskiej piłki w Teatrze Telewizji
- Spektakl „Trzy po Trzy” Aleksandra Fredro – pamiętnik czy autoterapia?
Co zostaje po artyście?
Oglądając spektakl, miałam wrażenie, że oba dzieła: film sprzed ponad pół wieku i współczesna realizacja, prowadzą ze sobą ponadczasową rozmowę. Film Wajdy skłaniał do refleksji na temat przemijania, w obliczu tragicznego wypadku, próbujac odpowiedzieć na pytanie: co zostaje po Cybulskim? Spektakl zachęca nas do rozmyśelń nad tym co zostaje po Wajdzie i jak to wykorzystamy? Ale to dopiero pierwsza warstwa tej historii. Gdy przyjrzymy się jej głębiej, pojawiają się pytania dużo bardziej uniwersalne. O to czym jest sens życia, czym jest miłość i przyjaźń. To próba uchwycenia sensu i sposobu jak odnaleźć się w świecie i jak być szczęśliwym tu i teraz – mimo chaosu, strat i niepewności. I nagle okazuje się, że opowieść o polskim kinie staje się uniwersalną i nadal aktualną opowieścią o nas wszystkich.

Warszawska bohema – między sztuką a destrukcją
Gdzieś pomiędzy tymi pytaniami pojawia się jeszcze jedna perspektywa, skupiona wokół środowiska artystycznego. Warszawska bohema zostaje pokazana z czułością i całą jej bezsilnością wobec realiów branży, w której powstają wielkie dzieła. Widz nie do końca wie, czy mamy tutaj okazję współczuć artystom, czy raczej są oni bezlitośnie obnażeni ze swoimi wadami, w całym swoim blasku, chaosie i egocentryźmie. Ta perspektywa momentami bawi, czasem irytuje, niekiedy wręcz przeraża. Bo spektakl prowokuje do bardzo niewygodnej refleksji: gdzie przebiega granica między sztuką a destrukcją? Czy wielkie kino wymaga poświęceń? Czy artystyczna wizja usprawiedliwia przekraczanie granic? A może współczesny świat zaczyna w końcu od tego odchodzić?

Ryzykowny pomysł, który się udał
Duet reżyserski, czyli Mateusz Atman i Agnieszka Jakimiak podejmuje w spektaklu niezwykle ryzykowną próbę. Próbuje odpowiedzieć na pytanie, co naprawdę zostaje po twórcy. Czy są to dzieła, legenda, a może tylko opowieści, które dalej o nim krążą? Wszystko to czynią w sposób niezwykle wrażliwy, błyskotliwy, a jednocześnie wnoszący powiew świeżosci do Teatru Telewizji. Dotykają bardzo delikatnej granicy – intymności wielkiego artysty. Bo czy wszystko da się opowiedzieć? Nawet jeśli mówimy o kimś tak wielkim jak Andrzej Wajda?
I muszę Wam powiedzieć, że to wszystko wydaje się szalone i cholernie ryzykowne, ale widać że szaleństwo jest metodą, bo udaje im się to wszytko idealnie! Nowa wersja „Wszystko na sprzedaż” puszcza wielokrotnie oko do widza i rzuca wiele linek, które zakotwiczają telewizyjną wersję z pierwowzorem. Widz, który nie zna filmu z 1969 roku, również będzie się świetnie bawił – bo dostaje soczewkę czasów, w których obecnie żyje.

Teatr Telewizji, który zaskakuje
Nadal pozostaję w szoku, że coś tak „odważnego i świeżego” pojawiło się w Teatrze Telewizi i mimo nowatorskiej i awangardowej formuły bije się i jest genialne. Ukłony dla całego Zespołu, który pracował nad tym projektem i oczywiście, oglądanie tego to czysta przyjemność, ze względu na gwiazdorską obsadę: Magdalenę Cielecką, Daniela Olbrychskiego, Darię Poluninę, Magdalenę Koleśnik i Bartosza Bielenia.
Bardzo podobało mi się również wykorzystanie w opowieści tła historycznego: rok 2016 i śmierć Wajdy to również protesty kobiet… Więcej nie zdradzam, aby nie spoilerować i nie pozbawiać Was przyjemności oglądania. Jestem naprawdę zachwycona i przejęta, że „takie tematy” ukazały się w telewizji publicznej.

Dlaczego warto obejrzeć „Wszystko na sprzedaż”
Nowy spektakl Teatru Telewizji nie jest tylko hołdem dla mistrza polskiego kina. To także odważna próba zmierzenia się z pytaniem, które w sztuce powraca od zawsze: co naprawdę zostaje po człowieku? Czy są to: dzieła, pamięć, a może tylko historie, które opowiadamy o nim dalej? Nowe „Wszystko na sprzedaż” w Teatrze Telewizji odważnie sięga do historii polskiego kina, ale robi to w sposób świeży i bardzo współczesny. Twórcy nie próbują kopiować filmu Andrzeja Wajdy. Raczej prowadzą z nim dialog, pokazując, że pytania sprzed ponad pół wieku wciąż są aktualne.
Premiera spektaklu „Wszystko na sprzedaż” Teatru Telewizji odbędzie się 16 marca o godzinie 20:30 w TVP1 oraz na platformie TVP VOD. Zdecydowanie warto dodać tę datę do kalendarza i spędzić wieczór w teatrze, bez wychodzenia z domu.
A teraz pytanie do Was
A Wy jak myślicie – czy sztuka potrafi zatrzymać człowieka na dłużej niż jego życie? Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Dziękuję Teatrowi Telewizji za zaproszenie na premierę. Zdjęcia wykorzystane w artykule są autorstwa Waldemara Kompały (TVP) oraz z Archiwum TVP.




